czwartek, 23 stycznia 2014

Make up?


Przepraszam, że tak długo nie było postu, ale źle się czułam i nie dałam rady dodać go wcześniej.


Makijaż. Każda z nas lubi się podobać. Niektóre są piękne z natury, niektórym trzeba troszkę pomóc makijażem. Jednak zauważyłam, że wiele dziewczyn w moim wieku (i nie tylko) przesadza z make up’em. Tona fluidów, pudrów, cieni, tuszu, szminek. Ja sama używam jedynie kremu z dodatkiem pudru, korektora i odżywki do rzęs (sprawia, że rzęsy wyglądają jak malowane tuszem). Nie wiem, co według innych fajnego jest w chodzeniu w „masce” na twarzy. Najczęstszym problemem wydaje mi się nieodpowiednie dobieranie podkładu i przesadzanie z ilością kosmetyków. Nieraz widziałam, jak dziewczyny z mojej klasy noszą wręcz pomarańczowe „maski”. Dlaczego? Podkład z kosmetyczki mamy albo siostry lub złe dobranie. Zastanówmy się jednak jaki jest powód „obszernego” makijażu? Zazwyczaj nieakceptacja siebie. Czasami mamy wrażenie, że nasza twarz jest okropna. Nienawidzimy jej. Czasami chcemy się poczuć pewniej, wyglądać na starszą. Tylko, że to wszystko do niczego nie prowadzi. Jedynie psuje się cera, a nasze kompleksy nie znikają. Make up nie zawsze coś zmienia i dlatego najlepszym wyjściem jest znalezienie w sobie czegoś co nam się podoba i polubienie się. Czasami wystarczy się zaakceptować, choć często jest to trudne.
~Agu :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz