Przeglądałam ostatnio zdjęcia i znalazłam fotkę altanki z
Opinogóry.
Moje pierwsze skojarzenie, gdy ją zobaczyłam: ALTANKA
AVONLEA!!! Te dziewczyny, które czytały „Anię z Zielonego Wzgórza” zapewne będą
wiedziały o co chodzi. W filmie na podstawie książki jest pewna scena kiedy to
Ania wraca do Avonlea, idzie przez mostek i spotyka Gilberta, którego dawno nie
widziała. W momencie ich rozmowy zaczyna padać deszcz a oni chowają się do
altanki. Tam Ania dowiaduje się, że Gilbert Blythe zdaje na medycynę a także,
że zaręczył się z Krystyną (to wbija
jej nóż w serce).
Altanka ta przypomina więc tą, która była pokazana w tym
filmie. A więc miłośniczki Zielonego Wzgórza mogą choć przez chwilę poczuć się
tak jakby tam były. Otoczenie tej altanki i miejsce, w który stoi może choć na
chwilę stać się naszym małym Avonlea. Chociaż żadne miejsce nie będzie tak
idealne jak Wyspa Księcia Edwarda. To jest coś takiego jak wyobraźnia.
Ja siedząc na ławeczce w altance czułam się jakbym właśnie
tam była .Niestety nie spotkałam ani Ani, ani Gilberta ;)
I kto by pomyślał, że kilka kilometrów ode mnie znajduje się
mała cząstka Avonlea. =D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz